Słów kilka o inwigilacji

Dnia w Artykuły, Przemyślenia, Wolność Internetu przez Krzysztof Rusnarczyk

Tzw. ustawa inwigilacyjna weszła w życie. Zawiera ona w sobie kontrowersyjne zapisy pozwalające na niekontrolowaną inwigilację obywateli przez służby. Winić należy za to polityków i ich nieograniczone zasoby głupoty. Jednak czy tylko ich?

Kwestie prywatności i anonimowości w sieci wałkuję od lat. Jestem świadomy informacji, które udostępniam online i znam wartość moich danych. Ważne są dla mnie kwestie bezpieczeństwa oraz chronienia danych wrażliwych. Często próbuję edukować znajomych i rodzinę w tej materii. Niestety nierzadko z miernym skutkiem. Dlaczego?

Internetowa ignorancja

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z wartości swoich własnych danych. Uważają Internet za jakieś czarodziejskie medium, które wyświetla dla nich strony internetowe, obsługuje komunikację elektroniczną i pozwala załatwić parę spraw bez wychodzenia z domu. Wszystko co robią w Internecie albo tajemniczo znika, albo zapisywane jest na tajnych serwerach, do których nikt nie ma dostępu, bo przecież nikt nie zna ich hasła do konta. ;)

Niewiedza jest zła, ale ignorancja jest jeszcze gorsza. Zastanów się, ile razy spotkałeś się z określeniami typu nie mam nic do ukrycia albo inwigilacja jest potrzebna, żeby zwalczać terroryzm. Te populistyczne, powtarzane jak mantra hasła są tak złe z założenia, że krwawią mi uszy za każdym razem, gdy je słyszę.

Pomyśl, czy gdyby ktoś zainstalował kamerę w Twoim domu i obserwował Cię 24 godziny na dobę lub istniało by założenie, że może Cię obserwować, to zachowywałbyś się tak samo jak zwykle? Czy czułbyś się tak samo swobodnie? Czy robiłbyś wszystko to co robisz na co dzień? Dopiero jak porówna się świat Internetu do rzeczywistych przykładów ludzie zaczynają dostrzegać problem.

Odnosząc się do argumentu inwigilacji w celu zwalczania terroryzmu. Zacznijmy od tego, że amerykańskie NSA samo przyznało się, że dane, które zbierają nie przyczyniły się w żaden sposób do zwiększenia wykrywalności ataków terrorystycznych. Bardzo często ilość danych zbieranych jest tak gigantyczna, że NSA nie jest w stanie ich przeprocesować. Zastanów się, czy terrrorysta, który wie, że może być inwigilowany poprzez używanie pewnych aplikacji, serwisów lub środków komunikacji, będzie ich używać? Oczywiście, że nie. Przejdzie na prywatne, znacznie bezpieczniejsze i szyfrowane rozwiązania, które przynajmniej na chwilę obecną mogą być poza możliwościami agencji wywiadowczych.

Takie argumenty jak ten z terroryzmem często są prezentowane (lub wręcz sprzedawane) jako coś co ma pomóc obywatelom a tymczasem działa na ich szkodę. Rząd posiadając dużo informacji o swoim obywatelu może wykorzystać je w zły sposób. Również polityczny.

Dochodzimy więc do pierwotnego pytania artykułu — czy należy winić tylko polityków?

Wgrywa głupota, wygrywa wygoda

Jakiś czas temu podczas ogólnokrajowego oburzenia nową ustawą wrzuciłem takiego oto tweeta:

Odzwierciedleniem głupoty obywateli są głupi politycy przez nich wybrani. Jeśli obywatele nie zdają sobie sprawy z wartości swoich danych w sieci, anonimowości, prywatności i bezpieczeństwa to politycy będą to wykorzystywać i tworzyć prawo, które będzie nadużywało wolność obywatela.

Winię Ciebie. Winię Twoją ignorancję, winię Twoją niewiedzę i brak chęci dokształcania się. Dostrzegasz ważność bezpieczeństwa dopiero jak ktoś włamie się na Twoje konto. Dostrzegasz ważność prywatności dopiero, gdy ktoś wykorzysta Twoje dane w sposób nieprzychylny. Dostrzegasz ważność anonimowości, gdy nie możesz porozmawiać o personalnym problemie bez przedstawienia się. Ważność wolności dostrzeżesz, gdy zostanie ona Ci totalnie zabrana.

Nie czytasz umów licencyjnych (tak często są za długie, zbyt skomplikowane i tu też jestem bez winy, ale można sobie pomóc). Podajesz swoje dane wszędzie, nie wiedząc kto je zbiera, w jaki sposób i do czego je wykorzysta. Pamiętaj, Twoje dane osobowe to wartość dla biznesu, jesteś potencjalnym zyskiem, jesteś leadem.

Nie zabezpieczasz się odpowiednio oraz dajesz się podejść. Dochodzi do włamań, wymuszeń, phishingu.

Korzystasz z usług korporacji, które jawnie analizują Twoje dane w chmurach oraz skrzynkach pocztowych dla celów targetowania reklam, sprzedaży danych lub po prostu przekazywania informacji rządom.

Na nic wycieki WikiLeaks. Na nic poświęcenie Edwarda Snowdena. Absolutny brak refleksji.

Jeśli pozwalasz prywatnym korporacjom na tak dużo to nie dziw się, że politycy też chcą kawałek tortu i robią to samo. Natomiast wszystko zaczyna się od Ciebie. Twoja zgoda na takie praktyki oznacza jeszcze większy zakres ograniczania wolności i inwigilacji.

Polska jest w czołówce najbardziej inwigilujących krajów świata. Obecna zmiana prawa owszem jest bardzo zła, natomiast nie zmienia to faktu, że sytuacja i tak jest już tragiczna. Polska udostępnia dane naszych obywateli rządom innych krajów, co jest absolutnie nieakceptowalne (zachęcam do przeczytania książki Snowden. Nigdzie się nie ukryjesz Glenna Greenwalda). Dlatego ważne jest aby nasze społeczeństwo wreszcie dostrzegło zagrożenie i zaczęło z nim walczyć. Przede wszystkim poprzez edukację i wybieranie odpowiednich reprezentantów w parlamencie. Dbaj o swoje dane, dbaj o swoje prawa.

Po więcej ciekawych informacji na temat inwigilacji odsyłam do świetnej prezentacji TED Glenna Greenwalda.